niedziela, 31 marca 2013
Mistrzowscy klienci- part 1
Chyba w każdym sklepie jest tak, że jest kilku (nastu) klientów stałych, albo pseudoklientów. Bo wchodzą, gadają i wychodzą. Nie inaczej jest u mnie. Moim numerem jeden jest Pan A. (podaję pierwszą literę nazwy produktu o który pyta zawsze a całego produktu napisać nie mogę bo jest na tyle charakterystyczny że zdradzę miejsce pracy). Pan A. przychodzi średnio trzy razy w tygodniu a czasami częściej. Podchodzi do jednego ze stołów na którym ów tajemniczy produkt jest rozłożony i ogląda. Po chwili podchodzi do mnie lub tej osoby która aktualnie ma przyjemność być na zmianie. I pyta: a to A. to do czego? A dobre jest? A mogę zabrać ten tester dla kolegi żeby sobie wypróbował? (Kiedyś niefortunnie dałam mu kawałek A. na wypróbowanie i sobie gościu zakodował że tak można). A kiedy będzie promocja na to? Więc odpowiadam (jak każdy pracownik): "w styczniu była i w najbliższym czasie raczej nie będzie kolejnej". Aha. A to dobre? A to do czego? A mogę zabrać tester dla kolegi żeby sobie wypróbował? Nie, nie mogę dać panu całego testera bo nie zostanie dla innych klientów. Aha. A to dobre? A na co to? I zadaje przy każdej wizycie te same pytania. Kilka razy w tygodniu. Ale dzięki temu stał się najbardziej znanym klientem w sklepie ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz